ODO – koncepcje (wielo)miłości w Miłości Peonii

 

 

"Koncepcja (wielo)miłości w „Miłości Peonii” Lisy See", Warszawa, 07.07.2014 [autor: Odo]

 

 

Literatura Dalekiego Wschodu obecnie nie cieszy się popularnością w Europie. Moda na chinoiserie dawno już minęła, a nam myśląc o Chinach, zazwyczaj staje czytelni(czce)kowi przed oczami obraz towarzysza Mao, bądź taniego baru, gdzie za nie wygórowaną cenę możemy sycić się "orientem". Być może dlatego powieść „Miłość Peonii”1 amerykańskiej pisarki chińskiego pochodzenia – Lisy See przeszła w Polsce bez większego echa, a szkoda.

Ten romans, będący bezpośrednim spadkobiercą literatury erotycznej Państwa Środka, moglibyśmy chwalić za wyszukany język, poetyckie obrazowanie przy zachowaniu realiów kulturowych, czy wreszcie za niepospolitą fabułę. Mnie jednak najbardziej urzekł wachlarz dalekowschodniej namiętności, który Autorka delikatnie i z wprawą rozwija przed oczami czytelnika. A czyni to konsekwentnie i trzeba przyznać, że ryzykuje wiele: zaczynając od niezrozumienia obyczajowego kontekstu, kończąc na kulturowym szoku. A wszystko to dlatego, że swą uwagę koncentruje na materii starej jak świat: na wielomiłości.

Słowo „poliamoria” jest stosunkowo nowym terminem, zarówno w Polsce jak i na świecie. Choć od jego powstania upłynęło dopiero dwadzieścia cztery lata, opisuje on stare zjawisko, mianowicie utrzymywanie więzi miłosnych z więcej niż jednym partnerem. Nie chodzi tu bynajmniej o związki będące efektem zdrady – czy to małżonka czy kochanka, ale o takie formowanie międzyludzkich więzi, gdzie wszyscy aktualni towarzysze życia są świadomi jej niemonogamicznego charakteru, dobrowolnie się na to godzą, wreszcie łączy ich pewien element uczuciowy z wszystkimi członkami owej miłosnej konstelacji.2

Czytając o takiej organizacji związku, z reguły przychodzą nam na myśl odległe reminiscencje: społeczeństwa odległe bądź archaiczne, a przynajmniej w niewielki sposób związane z współczesną kulturą europejską. Przesuwać nam się mogą przed oczami obrazy: wielożeństwa powszechnego w islamie czy poliandrii spotykanej w Tybecie, czy pólnocnych Indiach. Takie układy małżeńskie mają w tych kulturach długą tradycję i są z reguły sankcjonowane przez prawo. Tymczasem do faktycznego zaistnienia poliamorii nie jest konieczna formalizacja związku, co więcej obecnie zdecydowana większość takich relacji nie jest prawnie sformalizowana. Nadto poliamoria uznaje równe prawa płci oraz nie faworyzuje żadnej z orientacji seksualnych, uznając je wszystkie za równouprawnione. O tym, czy omawiana tu wielomiłość należy również do dziedzictwa europejskiego toczono wiele dyskusji. Ja w tym miejscu zaznaczę tylko, że stosownie do świadectw historycznych występowała ona u  Germanów w postaci wielożeństwa,3 jak i Słowian, u których jeszcze w XX wieku spotykano zarówno pewne elementy poligynii, jak i poliandrii,4 a w czasach nam bliższych była obecna w subkulturach libertyńskich okresu Oświecenia.5 Natomiast niewątpliwym faktem jest, iż od czasów zwycięstwa chrześcijaństwa w Europie, wielomiłość była spychana na margines, jako niepożądany wzorzec kulturowy. Działo się tak mimo, iż Stary Testament wspomina wielokrotnie poligynię, która była udziałem choćby króla Salomona,6 a co więcej uzyskała legalny status w prawie starożytnego Izraela.7 Z drugiej strony na Dalekim Wschodzie wielomiłość uzyskała status równoprawnej formacji zarówno związków międzyludzkich, jak i szerzej: modelu rodzinnego. Niestety, zjawisko poliamorii posiada, jak dotychczas, dość skąpą literaturę, nadto ta dostępna na rynku polskim z reguły z trudem opiera się naukowej krytyce. Z tego też powodu prezentowane tu poglądy w tej mierze zaczerpnąłem bezpośrednio z ust polskich poliamoryków, do których grona mamy również zaszczyt należeć.

Akcja powieści Lisy See ma miejsce w połowie XVII wieku w Chinach, w kilka lat po najeździe mandżurskim, który obalił dynastię Ming. Jest to już okres stabilizacji nowego ustroju, a dodatkowo  wzrastającej reakcji wobec zbyt swobodnym normom obyczajowym poprzedniej epoki. Rola kobiet jest stale ograniczana, odmawia im się prawa do nauki, ogranicza kontakt ze światem, zamykając w odciętych od niego domach oraz pozbawia wszelkiego wpływu na życie publiczne.

Tytułowa bohaterka – Peonia jest nastolatką, która z powodu bardzo liberalnego jak na miejscowe stosunki ojca, ogląda przedstawienie chińskiej opery „Pawilon Peonii” autorstwa Tang Xianzu (1550–1616). Treść owego dzieła poświęcona jest nieszczęśliwej miłości dwojga ludzi, którzy wbrew społecznym konwenansom pałają do siebie autentycznym uczuciem. Kilkudniowy cykl widowisk jest również okazją dla głównej bohaterki do pierwszych sekretnych miłosnych spotkań z młodym poetą Wu Renem. Młodzieniec ma w drodze zaaranżowanego przez rodziny mariażu stać się mężem Peonii, o czym ona jednak się nie dowiaduje. Aby uniemożliwić schadzki, rodzina zamyka dziewczynę w odosobnieniu. Głęboko zakochana w Wu Renie, coraz bardziej zafascynowana nieskrępowaną więzami społecznymi miłością, Peonia spędza dni czytając „Pawilon Peonii”. Jak się dowiadujemy, stanowi to złą wróżbę, bowiem dziewczęta po przeczytaniu tej książki często umierają, łaknąc prawdziwego uczucia. Tak też dzieje się z tytułową bohaterką, którą Autorka decyduje się uśmiercić tuż przed jej ślubem. Od tej pory będzie ona głodnym duchem – mimowolnym sprawcą nieszczęść i dobrodziejstw bliskich. Z jej perspektywy będą też opisywane dalsze dzieje jej ukochanego. Przed duszą Peonii stoi bowiem doniosłe zadanie: ma poznać czym jest miłość, a także wielomiłość.

Na kartach „Miłości Peonii” poliamoria jest stale obecna, co więcej Autorka czyni z niej oś, na której jest zbudowana cała fabuła powieści. Jak już wspomnieliśmy wcześniej, Peonia z tęsknoty za prawdziwą miłością umiera i przeistacza się w głodnego ducha, zmuszonego do bytowania pośród ludzi. Ze zrozumiałych względów jej uwaga jest skupiona na swym kochanku – Wu Renie. Poeta po długim okresie żałoby stara się na powrót ułożyć sobie życie. Poślubia kobietę, która okazuje się być nielubianą przez główną bohaterkę znajomą – Tan Ze. Małżeństwo okazuje się nieszczęśliwe, charakter dziewczyny jest popędliwy, pełen egocentryzmu i narcyzmu, zatem zawiera cechy niepożądane dla żony w tradycyjnym chińskim społeczeństwie. W tej sytuacji, mimo niechęci do Tan, Peonia jako duch postanawia przejąć inicjatywę. Od tej pory towarzyszy młodej żonie i za pomocą łagodnych perswazji stara się zmienić jej usposobienie:

Nigdy nie ustawaj w wysiłkach, aby poprawić swój gust i styl – przypomniałam Ze, kiedy Ren wyszedł. – Nie wnoś do naszego domu swej szorstkości, uporu ani zazdrości, ponieważ te cechy mąż codziennie obserwuje na ulicy. Ciągle się ucz. Lektura wzbogaci twoją zdolność prowadzenia swobodnej konwersacji, sztuka nalewania herbaty ogrzeje męża, a gra na instrumentach i układanie kwiatów pogłębią twoje uczucia i odpędzą od niego zmęczenie… […] Twój mąż to niebiosa – dodałam. – Jak mogłabyś mu nie służyć?”8

 

Jak widzimy na podstawie powyższego cytatu myślenie Peonii, mimo jej prób wyzwolenia się z tradycji, jest niezwykle konserwatywne. Jednakże owe staroświeckie rady nasza bohaterka, pomna na zwierzenia swojej babki w zaświatach, uzupełnia o wskazówki, które wskazują faktycznie na istnienie drugiego modelu obok oficjalnego wzorca w pełni podporządkowanej żony:

„– Ale to mój mąż! Nie mogę mieć przed nim tajemnic!

Wszystkie kobiety ukrywają coś przed mężami – odparłam. – I nie ma mężczyzny, który nie ukrywałby czegoś przed żoną…”9

 

Miłość, którą pragnie obdarzyć Peonia Wu Rena i Tan Ze, ale w której również pragnie uczestniczyć, skłania ją do pomocy i udziału w miłości fizycznej pary. Niejako na marginesie zaznaczmy tu jednak, że opisywany niżej triolizm, choć często spotykany w relacjach poliamorycznych, nie jest ich konieczną cechą. Występuje on bowiem równie często w całkowicie przypadkowych relacjach, gdzie element zaangażowania uczuciowego nie odgrywa żadnej roli. Natomiast w opowieści Peonii wyraźne jest podkreślanie miłości małżeńskiej jako spoiwa łączącego ją z jej byłym narzeczonym i jego żonami:

I tak Tan Ze stała się moją siostrą–żoną. Co noc czekałam na nią w sypialni, zwinięta w kłębek pod sufitem. Co noc zsuwałam się na małżeńskie łoże, aby unosić jej biodra, wyginać plecy i pomagać jej otwierać się na naszego męża. Delektowałam się każdym jękiem, który wymykał się z jej ust. Uwielbiałam torturować ją i jego, chyba w tym samym stopniu. Kiedy próbowała się cofać, wystarczyło, że wyciągniętą ręką dotknęłam tej czy innej obnażonej części ciała i już ciepło pragnienia wsączało się w jej członki, aż w końcu cała stawała się jednym kłębkiem oszalałych z pożądania, odsłoniętych i wystawionych na pieszczoty nerwów, aż w końcu jej włosy przybierały kształt wzburzonej chmury, a grzebienie i ozdoby sypały się na łóżko, aż w końcu osiągała swój moment słodkiego topnienia. Wtedy przychodził deszcz.”10

 

Czy oznacza to skłonności lesbijskie głównej bohaterki? Autorka nie podsuwa nam tu wprost odpowiedzi, woli raczej delikatnie napomknąć o miłości, będącej udziałem wyłącznie kobiet, pozostawiając czytelnika z domysłami:

„ – Chcę, żebyś była samolubna… Bądź samolubna, tutaj, w tym miejscu… Czubkiem wskazującego palca dotknęłam punkt świadomości, kryjącej się w jej piersi. Poczułam, że coś otworzyło się pod moim dotykiem. Cofnęłam palec i pomyślałam o kobietach, które podglądałam w domach rozkoszy. Ośmielona, wyciągnęłam obie dłonie i musnęłam stożki piersi Ze, schowane pod szatą. Gdy gwałtownie stwardniały pod moimi placami, Ze niespokojnie poruszyła się na łóżku. Przypomniałam sobie o źródle najgłębszej przyjemności, jaką odczułam kiedy Ren pieścił mnie kwiatem peonii. To był sen i Ze nie mogła przede mną uciec, zjechałam więc palcem niżej, niżej, niżej, aż w końcu dotknęłam miejsca, które uznałam za źródło rozkoszy. Poczułam, jak ciepło emanuje przez jedwab. Ciałem Ze wstrząsnął dreszcz, westchnęła głęboko. Uśpiona Ze także dygotała.”11

 

Ponieważ śmierć nie oznaczała końca zainteresowań Peonii, nakłania ona Ze do lektury „Pawilonu Peonii” wierząc, że zgubny wpływ posiada dzieło tylko na niezamężne kobiety. Wspólnie zatem opracowują dalszą część komentarza do opery, który Peonia zaczęła jeszcze za życia. Nasza bohaterka wierzy teraz, że dawna ich niechęć wygasła, traktuje więc dziewczynę jako siostrę–współmałżonkę Wu Rena. Obie kobiety zaczynają dzielić pasję literacką, ich relacja zaczyna się pogłębiać, nabierając cech dalekiej intymności. Wspólnie spisują rozważania dotyczące natury miłości, jako uczucia będącego wartością samą w sobie, wolnego od nakazów, ograniczeń tradycji, rzucającego wyzwanie skostniałym schematom społecznym.

Niestety, zaangażowanie Peonii jest tak wielkie, że prowadzi do dominacji jej partnerki. Poddana ciągłym radom i sugestiom, niejako zniewolona nieustającymi wskazówkami Tan Ze zaczyna się powoli buntować. Prowadzi to do jej prób zniszczenia prac Peonii, a następnie śmierci. Scena rozgrywająca się bezpośrednio po jej zgonie ukazuje, ku naszemu zdziwieniu całą nienawiść i frustrację Tan Ze. W tym miejscu Autorka dokonuje sprytnego zabiegu, gdyż wierząc w oddanie Peonii Wu Renowi i Tan Ze, dajemy się zwieść narracji. W rzeczywistości bowiem do tego momentu Peonia odgrywała w sposób zupełnie nieświadomy rolę antybohatera. Jej poświęcenie dla pary małżeńskiej, choć umotywowane szczerymi intencjami, jest odczuwane przez aktualną małżonkę poety w sposób negatywny. W swoich mniemaniu jej pozycja jest ciągle podważana, deprecjonowana przez widmo pierwszej narzeczonej, widmo, które nieprzerwanie krąży po domostwie, podpatruje w najbardziej intymnych momentach, wtrąca się w codzienne sprawy, podpowiada co pisać, wreszcie nieustannie szepcze do ucha przestrogi i aluzje. Stosowanie zresztą do chińskiej kultury, nie może być inaczej: Peonia umierając jako niezamężna dziewczyna przeistacza się w głodnego ducha, te zaś z natury szkodzą ludziom. Widzimy natomiast również, że Autorka pragnie ochronić swą bohaterkę przed jednostronnym osądem. Wszystko bowiem, co czyni Peonia, czyni z miłości, jej nieszczęście polega jednak na tym, że nie wie, że się myli… Rewolucja obyczajowa, którą pragnie wprowadzić w czyn duch dziewczyny, nie może się udać, gdyż jak wskazuje Lisa See, rewolucja sterowana, odgórna, jest wewnętrznie sprzeczna. Nie dla każdej bowiem osoby poligynia jest właściwa, nie każda ma tą samą zdolność do porywów serca, wreszcie rzadko która osoba ma te same poglądy na sprawy miłości, co wykreowany przez socjologów „ogół”. Podstawowy więc błąd Peonii polega na władczej ingerencji w relację łączącą Tan Ze z Wu Renem, bez zgody małżonki poety. W rezultacie prowadzi do zniszczenia – przez śmierć Ze – kolejnego związku Wu Rena.

Ale Lisa See po ukazaniu negatywnego wzorca pragnie przedstawić też i pozytywny przykład wielomiłosny. Rozczarowana własną osobą Peonia pragnie naprawić swój błąd. W chłopskiej rodzinie uzależnionej od jej ojca natrafia na małą i chorowitą dziewczynkę. Jej matka należała do wyższego stanu i zmuszona okolicznościami poślubiła zwykłego rolnika. Nasza bohaterka zajmuje się troskliwie dzieckiem, a także podsuwa jej matce pomysł, aby wykształcić choć jedną córkę, tak aby w przyszłości wydana za mężczyznę ze szlachetnego rodu, była źródłem utrzymania dla rodziny. Z biegiem czasu dziewczynka dojrzewa i jest gotowa do zamążpójścia. Stosownie do zabiegów Peonii, zostaje wydana za Wu Rena, który w przeciwieństwie do wielu mężczyzn, ceni w kobietach inteligencję i oczytanie. Także charakter Qian Yi jest odmienny od poprzedniej żony. Potrafi ona łączyć tradycyjne cnoty ze swoim indywidualizmem i kreatywnością, jest to typ kobiety – literata, z własnej woli oddającej się studiom nad literaturą. Darzy ona wielkim szacunkiem obie zmarłe poprzedniczki i poczuwa się do wspólnoty z nimi, nie tylko intelektualnej, ale również i rodzinnej:

Pewnego dnia, po wielu miesiącach lektury i przemyśleń, Yi wyszła z domu, stanęła pod śliwą, obok której mieszkałam, i polała jej korzenie winem.

To drzewo jest symbolem Du Liniang (główna bohaterka „Pawilonu Peonii” – Odo) – powiedziała. Daję ci moje serce. Proszę, pomóż mi zbliżyć się do moich dwóch sióstr–żon.”12

 

Także ze strony głównej bohaterki widać więź emocjonalną, która z uwagi, że stale jest obecna w ich życiu jak również ze względu na osobiste jej przymioty przybiera postać niezwykle czułą, by nie powiedzieć intymną:

Ani razu nie poczułam ukłucia zazdrości, ani razu nie ogarnęła mnie ochota, aby pożreć serce Yi i porzucić jej głowę oraz członki w widocznym miejscu, ani razu nie próbowałam pokazać jej się albo nawiedzić we śnie. Teraz umiałam już robić prawie wszystko, więc z samego rana chłodziłam wodę, aby obmywali twarze. Kiedy Yi czesała włosy, przeistaczałam się w zęby grzebienia i bezboleśnie rozdzielałam wszystkie splątane pasma oraz pozlepiane kosmyki. Gdy Ren wychodził, ułatwiałam mu przejście, odsuwając na bok wszelkie przeszkody i eliminując zagrożenia, a na koniec sprowadzałam go bezpiecznie do domu. […] Z przyjemnością obserwowałam, jak Ren i Yi zjadają melona po kolacji […] Na wszelkie sposoby dziękowałam siostrze-żonie za jej dobroć dla mojego męża, […] Czego pragnie każda małżeńska para? Syna, rzecz jasna. […] Gdy płatki kwiatów opadły i zaczęły tworzyć się zalążki owoców, zrozumiałam, że mogę postarać się, aby Yi zaszła w ciążę.”13

 

Zatem Peonia nadal czuwa nad Yi, lecz odmiennie niż w przypadku Ze, stara się nie ingerować bezpośrednio w jej życie. Natomiast Qian występuje również jako mimowolny rzecznik ułożenia skomplikowanych relacji z duchem narzeczonej poety. W tym celu proponuje formalizację związku, który miał być dawno temu zawarty. Przekonuje zatem Wu Rena o konieczności poślubienia zmarłej Peonii, tak aby stosownie do tradycji uzyskała ona oficjalne stanowisko współżony, co ma zapewnić jej pokój w zaświatach.

Ceremonia zostaje przeprowadzona, tak jakby wydawano za mąż żywą dziewczynę, z tą różnicą, iż zmarłą symbolizuje lalka. Pozostałe szczegóły niewiele się różnią od zwykłych tego typu uroczystości. Wyobrażenie zmarłej dostaje nie tylko posag, ale i pokój w domu męża, gdzie przebywać ma jej podobizna, a podczas pierwszej nocy śpi z nią sam małżonek. Być może na Europejczyku sam ten opis może wywrzeć dziwne, o ile nie złe wrażenie. Nie zwykliśmy bowiem obecnie łączyć, chyba że dla kontrastu, tabuizowanej śmierci z miłością, mającą być w swym zamierzeniu początkiem nowego życia. Musimy jednak podkreślić, że nasze obecne poglądy w tej mierze są stosunkowo młode i pochodzą z chrześcijańskiego oglądu świata. W społeczeństwach archaicznych, głęboko osadzonych w rodzimych systemach wierzeń, praktyki takie są niezwykle częste. Nie dalej jak sto lat temu również na polskich wsiach wierzono, iż zmarły może w nocy nawiedzać kobiety, a nawet płodzić dzieci.14 Stosownie zaś do współczesnego prawa Republiki Francuskiej możliwy jest ślub ze zmarłą osobą, o ile wcześniej obie strony wyraziły chęć wstąpienia w związek małżeński, a prezydent wyrazi zgodę na jego zawarcie.15 Leżąca więc u podstawy „Miłości Peonii” jak i takich przedchrześcijańskich zwyczajów idea, że miłość jest silniejsza niż śmierć, wydaje się nam, mimo dość drażliwych szczegółów, doniosła i szlachetna…

Podrośnięta Yi decyduje się kontynuować prace nad komentarzem do „Pawilionu Peonii”, ale Peonia z własnej woli stara się ograniczać swoją rolę w jego powstawaniu. Rozumie teraz, że miłość do drugiej osoby oznacza również akceptację jej samodzielnego bytu, prawa do indywidualności i związanych z tym wad i zalet. Zatem Yi nie ma być tylko instrumentum scribens, ale ma być pełnoprawnym partnerem w pracy.

Jednakże po pewnym czasie sielanka zostaje zburzona przez powrót Tan Ze z zaświatów oraz ciążę Yi. Druga żona wraca, gdyż wiedziona zawiścią, pragnie dokonać zemsty na partnerkach swego męża. Poprzez ten niespodziewany zwrot akcji Autorka pragnie poruszyć niezwykle istotną kwestię zazdrości. Uczucie owo należy do jednych z najbardziej podstawowych składników związku, pełniąc niejako w poglądach wielu psychologów rolę papierka lakmusowego. Przyjmuje się więc z reguły prostą współzależność między tym afektem a zaangażowaniem emocjonalnym, a mówiąc potocznym językiem: im większa miłość, tym większa zazdrość o partnera. Wyraziście jest to sformułowane w opisywanej scenie, gdzie Tan oskarża ducha Peonii:

„– Był mój! Wypatrzyłam go w pierwszą noc opery, uprzedziłam cię, że wybrałam go dla siebie! A kiedy ona umrze, wreszcie będę go miała dla siebie! – Wskazała Yi palcem. […] – Ciągle o tobie myślał – ciągnęła z bezlitosnym uporem. – Byłaś jego marzeniem, musiałam więc stać się tobą… […] – Pamiętam – ciągnęła Ze. – Wszystko pamiętam! Pokazałaś mi konsekwencje głodzenia się, więc przestałam jeść, żeby upodobnić się do ciebie…

Ale dlaczego?!

Bo Ren był mój!”16

 

Tak więc, jak wspomnieliśmy wyżej, zazdrość jest uczuciem będącym wyrazem naszej konstrukcji psychicznej. Obecna jest ona nie tylko w związku opisywanym na kartach powieści, ale również w życiu wielu osób w tym poliamorycznych. Czy zazdrość jest uczuciem niepożądanym, złym? Wydaje się, że należy rozgraniczyć zazdrość niszczącą, zaborczość połączoną z uprzedmiotowieniem drugiego partnera, oraz „zazdrość pozytywną”, realizującą się poprzez troskę o dobro osoby kochanej, zrozumienie dla jej potrzeb, a za tą sprawą (niejako przy okazji) pozostawania dla niej kimś szczególnym, choć nie wyłącznym dla niej „punktem odniesienia”. W praktyce związków poliamorycznych podkreśla się konieczność przepracowania treści i roli zazdrości w związku. Podstawą takiego procesu jest uświadomienie sobie autonomii drugiej osoby, poszanowania granic jej indywidualnego bytu, wreszcie przyjęcie, że nasza pozycja w związku nie polega na byciu zamiast innej osoby, lecz istnieniu razem z innymi partnerami w życiu ukochanej osoby. W tym też duchu przemawia Peonia do Ze, starając się zapobiec jej zemście na żyjącej Yi:

„– Ale ty też byłaś duchem, który mieszkał w jego sercu… […] Nie mógł porzucić żadnej z nas, ponieważ kochał nas obie. Jego miłość do Yi to tylko kontynuacja tamtego uczucia. Widzisz, jak na nią patrzy? Wyobraża sobie, jak musiałam wyglądać, kiedy samotnie umierałam z miłości, i jak wyglądałaś w chwili śmierci…”17

 

Argumentacja Peonii zostaje wzmocniona przez przywołanie uczuć, jakie żywi kolejna żona – Yi do swych poprzedniczek:

„– Popatrz jednak, co dla ciebie zrobiła – powiedziałam. Co zrobiła dla nas obu… Usłyszała nasze słowa. Byłaś obecna na marginesie kart »Pawilonu Peonii«, tak samo jak ja. I pomogłaś Yi przy drugiej części, nie zaprzeczaj… – Zbliżyłam się do Ze. – Nasza siostra–żona uświadomiła Renowi, że może kochać nas wszystkie, każdą inaczej, ale tak samo mocno. […]

Łzy popłynęły z oczu Ze i spłukały z niej całą ohydę lat spędzonych w Jeziorze Gromadzącej się Krwi, wściekłość, gorycz, zazdrość i egoizm. […] Przywołałam wewnętrzną siłę mojej matki i babki i otoczyłam Ze ramieniem. Nie dopuściłam, żeby znowu zaczęła się ze mną spierać.”18

 

Pozostało już tylko jedno zadanie – uwolnić Peonię od konieczności przebywania w świecie żywych. Nasza bohaterka przychodzi w snach do Wu Rena i Yi, aby spróbować dać im stosowne wskazówki:

Uśmiechnęłam się do niej, lecz zanim zdążyłam powiedzieć, kim jestem, w ogrodzie pojawiła się nowa postać. Był to Ren. Od tamtych spotkań ani razu nie stanęliśmy twarzą w twarz. Patrzyliśmy na siebie bez słowa, głęboko poruszeni. […] Moja miłość do Rena wprawiała powietrze w drżenie, bałam się jednak przemówić, bo obok nas stała Yi. Ren spojrzał na moją siostrę–żonę i znowu popatrzył na mnie. Nie był w stanie wydobyć z siebie głosu, ale jego oczy pełne były miłości. Ułamałam małą gałązkę śliwy i mu ją podałam. Pamiętając zakończenie snu Liniang (główna bohaterka „Pawilonu Peonii” – Odo), wzbiłam w powietrze obłok płatków z całego ogrodu i obsypałam nimi Rena oraz Yi.”19

 

W szczęśliwy sposób Ren odgaduje, że stosowne rytuały połączone z ofiarą nie zostały dopełnione w trakcie pogrzebu. Po ich przeprowadzeniu Peonia może wreszcie odnaleźć pokój i oczekiwać w zaświatach na swych ukochanych.

W ten sposób kończą się miłosne perypetie czworga nieszczęśliwych kochanków, jednakowoż jak dowiadujemy się z posłowia, efekt prac trzech żon – komentarz do „Pawilonu Peonii” został wydany, stając się sensacją na księgarskim rynku. Poprzez swoją śmiałość i indywidualizm w potraktowaniu zjawiska miłości, stał się on wyjątkową pozycją w chińskiej literaturze. Jednocześnie był to niejako cri de coeur mijającej epoki – czasu, gdy kobieta posiadała znacznie wyższą pozycję społeczną i (choć wypowiedzi samej Peonii nieraz mogą dziwić współczesnego Europejczyka) cieszyła się szerszym zakresem wolności. Niestety, nadciągająca epoka Qing oznaczała kontrreformację obyczajową. Z tego też powodu zarówno „Wspólny komentarz trzech żon Wu Wushana do »Pawilonu Peonii«” jak i sama opera stały się przedmiotem konserwatywnych ataków jako dzieła głęboko niemoralnego i szerzącego zepsucie. Zakazano ich publikacji, a istniejące egzemplarze tropiono, by następnie publicznie niszczyć. Ale jak już wskazywała wyżej Lisa See, każda rewolucja sterowana odgórnie, skazana jest na niepowodzenie. Mimo represji zarówno opera jak i komentarz były wydawane nielegalnie, krążyły w „podziemnym obiegu” i były uznawane za kolekcjonerskie perły. Pokolenia zmęczonych miłością kochanków szukało w nich ukojenia jak i wzruszeń, bowiem miłość jest głucha na rozkazy, nawet te cesarskie.

Chciałbym tu zakończyć nasze rozważania w pozytywny sposób, lecz nie będziemy wołać: Amor vincit omnia. Znacznie słuszniej będzie odwołać się do samego Tang Xianzu. Niech więc popłyną jego obrazoburcze wersy.

 

A riot of deep purple and bright red,

What pity on the ruins they overspread! 
Why does heaven give us brilliant day and dazzling sight? 
Whose house could boast of a sweet delight? 

At dawn on high rainbow clouds fly;

At dusk the green pavilion’s seen.

In misty waves mingle the threads of rain;

The wind swells sails of painted boats in vain.

For those behind the screens

Make light of vernal scenes.20

 

 

 

Literatura:

Pozycje cytowane:

 

  1. Lisa See „Miłość Peonii”, tłum. Anna Dobrzańska-Gadowska, Warszawa 2007.

  2. „Golden treasury of Yuan, Ming and Qing Poetry” transl. by Xu Yuanchong, Pekin 2012.

  3. Grzegorz z Tours „Historie. Historia Franków”, tłum. Kazimierz Liman i ks. Teofil Richter,
    Kraków 2012.

  4. Kazimierz Moszyński „Kultura ludowa Słowian” t.II., cz.1., Warszawa 1967.

  5. „Księga Powtórzonego Prawa” w: „Biblia Tysiąclecia”, edycja elektroniczna, dostęp:

http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=236&werset=17#W17

  1. „Grieving girlfriend given permission to marry dead fiancé almost two years after he passed away” w:

„Daily Mirror” z 28 lutego 2014 r., edycja elektroniczna, dostęp:

http://www.mirror.co.uk/news/real–life–stories/woman–marries–dead–man–french–3193802#ixzz31glgVW2u

 

 

Pozycje wzmiankowane:

 

  1. Adam Krawiec „Seksualność w średniowiecznej Polsce”, Poznań 2000.

  2. Zbigniew Kuchowicz „Człowiek polskiego baroku”, Łódź 1992.

  3. „I Księga Królewska” w: „Biblia”.

 

Lisa See „Miłość Peonii” tłum. Anna Dobrzańska-Gadowska, Warszawa 2007.

In 1992, when the editors of the Oxford English Dictionary contacted Morning Glory Zell to ask for a formal definition and background of the word; part of her response was "The two essential ingredients of the concept of “polyamory” are "more than one" and "loving." That is, it is expected that the people in such relationships have a loving emotional bond, are involved in each other's lives multi-dimensionally, and care for each other. This term is not intended to apply to merely casual recreational sex, anonymous orgies, one-night stands, pick-ups, prostitution, "cheating," serial monogamy, or the popular definition of swinging as “mate-swapping” parties.” http://www.morethantwo.com/polyglossary.html

3   Por: „Sam król Chlotar (Chlotar I Stary, król Franków salickich w latach 511-561 – Odo) miał zaś z różnymi kobietami siedmiu synów (…) Jaka zaś była przyczyna, że pojął siostrę swojej żony, opowiem. Gdy już pojął w małżeństwie Ingundę i ją jedynie ukochał, usłyszał od niej następującą prośbę »Pan mój uczynił ze swoją służebnicą, co zechciał i przyjął mnie do swego łoża. Teraz dla dopełnienia nagrody niech pan mój i król słucha, o co prosi go jego służebnica. Proszę, abyś dla mojej siostry, a waszej niewolnicy, raczył wybrać odpowiedniego i zamożnego męża, abym z tego powodu nie czuła się upokorzona, lecz raczej wywyższona wierniej ci mogła służyć.« Gdy on to usłyszał, a był przy tym zbytnio rozwiązły, zapłoną namiętnością do Aregundy, pospieszył do dworu, gdzie złączył się z nią przez małżeństwo. Gdy ją pojął, wrócił do Ingudny i rzekł: »Starałem się dopełnić tej nagrody, o która prosiła mnie twoja słodka miłość, a szukając bogatego i roztropnego męża, z którym miałbym złączyć twoją siostrę, nie znalazłem nikogo lepszego, niż samego siebie. Wiedz przeto, że pojąłem ją za żonę i nie sądzę, żeby tobie się to nie spodobało.« Wtedy ona odpowiedziała: »Niech pan mój czyni to, co wydaje się dobre w jego oczach, byleby twoja służebnica żyła w łaskości króla.«” Grzegorz z Tours „Historie. Historia Franków”, tłum. Kazimierz Liman i ks. Teofil Richter, Kraków 2012.

4   Szeroko omówiono te zjawiska w pracy Adama Krawca „Seksualność w średniowiecznej Polsce”, Poznań 2000.

Por: Zbigniew Kuchowicz „Człowiek polskiego baroku”, Łódź 1992.

„I Księga Królewska” 11.

Księga Powtórzonego Prawa” 21., 15-17: „Jeśli jaki mąż będzie miał dwie żony, jedną kochaną, a drugą niekochaną, i one urodzą mu synów, a pierworodnym będzie syn niekochanej – to w dniu przekazywania dziedzictwa nie może za pierworodnego uznać syna kochanej, gdy pierworodnym jest syn niekochanej. Jeśli pierworodnym jest syn niekochanej, musi mu przyznać podwójną część wszystkiego, co posiada, gdyż on ma prawo do pierworództwa.” „Biblia Tysiąclecia”, edycja elektroniczna, dostęp:http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=236&werset=17#W17 Zresztą poligamia była spotykana u Żydów również w okresie znacznie późniejszym. Dopiero duchowy przywódca Żydów aszkenazyjskich Gerszom ben Jehuda (960-1040) wydał dekret (takanat), zawierający zakaz poligamii. Jednak jego wprowadzenie w życie napotkało na społeczny opór, tak iż wielożeństwo spotykano wśród europejskich Żydów jeszcze w XVII wieku.

„Miłość…”, op.cit., ss. 252, 253.

„Miłość…”, op.cit., s. 230.

10  „Miłość…”, op.cit., s. 231.

11  „Miłość…”, op.cit.,

12  „Miłość…”, op.cit., s. 360.

13  „Miłość…”, op.cit., ss. 332-333.

14  „(…) wspólne [jest] wszystkim Słowianom wierzenie, że demony cieleśnie obcują z ludźmi i miewają z nimi potomstwo. Dotyczy to (…) upiorów. Stosunki zawierać mogą zarówno demony męskie z kobietami, jak i demony żeńskie z mężczyznami.” Kazimierz Moszyński „Kultura ludowa Słowian” t.II., cz.1., s. 635, Warszawa 1967.

15  Por: »Grieving girlfriend given permission to marry dead fiancé almost two years after he passed away« “The woman, in her 30s and named only as Pascale, wrote four letters to President Francois Hollande begging permission to wed heart–attack victim Michel. A woman is being allowed to marry her dead boyfriend at a ceremony in France. The grieving fiancée is using an obscure French law to tie the knot almost two years after he died. The woman, in her 30s and named only as Pascale, wrote four letters to President Francois Hollande begging permission to wed heart–attack victim Michel. She has now been allowed to go ahead this year with only a picture of her groom at a ceremony in St Omer in northern France. The pair lived together for almost seven years before he passed away a month before their wedding in June 2012. Pascale told France Television: »Although he is gone, he is still my man. I wrote to the President with all my heart. I went beyond simple words and it was accepted.« The legislation that allows posthumous marriages dates back to 1959 when a dam burst and killed 420 people in southern France. A pregnant woman who lost her fiancé was so upset that President Charles de Gaulle allowed them to be married. Since then, 300 people have wed dead lovers.” „Daily Mirror” z 28 lutego 2014 r., edycja elektroniczna, dostęp: http://www.mirror.co.uk/news/real–life–stories/woman–marries–dead–man–french–3193802#ixzz31glgVW2u

16 „Miłość…”, op.cit., ss. 379, 380, 381.

17  Miłość…”, op.cit., s. 382.

18 „Miłość…”, op.cit., ss. 383, 384.

19  „Miłość…”, op.cit., ss. 387-388.

20   „Golden treasury of Yuan, Ming and Qing Poetry” transl. by Xu Yuanchong, Pekin 2012.

 

 

Warszawa, 07.07.2014; autor: Odo

 

  POLYAMORY  friendly <Copyrights © 2012 – philianizm.pl>