DEBATA 16.02.2013 – "CAŁA PRAWDA O POLIAMORII"

 

16.02.2013 roku w Warszawie, w ramach VII Festiwalu „Równe Prawa do Miłości” miała miejsce debata „Cała prawda o poliamorii”.

 

Poniżej relacja z tego wydarzenia uzupełniona o komentarz autora.

 

Udział wzi(eli)ęły:
Marta Konarzewska – polonistka, krytyczka literacka, teoretyczka queer, publicystka i pisarka, wicenaczelna lesbijsko-feministycznego magazynu "Furia", współautorka, książki "Zakazane Miłości".
Grzegorz Andrzejczyk-Bruno: prowadzi stronę www.philianizm.pl
Daniel Jabłoński: psycholog, antropolog kultury, seksuolog i terapeuta
Karina i Piotr – para poliamoryczna, razem prowadzą kancelarię prawniczą i fundację

 

 

Debatę rozpoczęła próba zdefiniowania poliamorii, co wbrew pozorom nastręcza pewnych trudności z uwagi na ewoluowanie tego terminu, wielość jej definicji z jakimi można zetknąć się w literaturze, ale i w samym środowisku poliamorycznym. Paneliści kolejno przedstawiali swoje rozumienie terminu wielomiłości. Jako definicję, która łączyła te różne spojrzenia, uznałbym tą zaproponowaną przez Daniela Jabłońskiego. Określa ona poliamorię z punktu widzenia jednego podmiotu jako relację z co najmniej dwoma osobami w tym samym czasie. Relacja ta jest względnie stabilna, obejmuje sferę intymno-seksualną oraz zaangażowanie emocjonalne. Przy czym wszystkie osoby wiedzą o sobie i akceptują taki układ.  „Zaangażowanie emocjonalne” – jak wyjaśnił Autor tej definicji, zastępuje słowo miłość – z uwagi na złożoność i wieloznaczność tego pojęcia.

Zauważono również, że terminy takie jak rodzina, małżeństwo (z punktu widzenia antropologii kulturowej) – napotykają na trudności w ich jednoznacznym zdefiniowaniu. Analogicznie sprawa przedstawia się, jeśli chodzi o próby określenia typowego związku poliamorycznego. Z uwagi na wielość form, złożoność takich relacji, czyni to taki zabieg często niemożliwym. Stąd dużo praktyczniejszym rozwiązaniem jest wyodrębnienie pewnych fundamentalnych cech takie związki opisujących.

W czasie dyskusji zauważono również, że koniecznym staje się omówienie takiego terminu jak osoba poliamoryczna. Określono ją następująco – to osoba o otwartej postawie wobec miłości, w której nieistotna jest liczba osób, które nią obdarza, przez które jest nią obdarzana – istotna jest miłość i umiejętność kochania więcej niż jednej osoby w tym samym czasie. Czy praktyka poliamoryczna określa jednoznacznie orientację relacyjną osoby? Pozostawanie bądź nie pozostawanie przez osobę w związku lub związkach nie jest do takiego określania warunkiem ani wystarczającym ani koniecznym. Porównać to można do posiadania określonej orientacji seksualnej.

W czasie debaty omówiono aspekt szeroko rozumianego życia seksualnego w związkach poliamorycznych. Jednocześnie zwrócono uwagę, na Rozdział 6 "Puszczalskich z zasadami", autorstwa: Dossie Easton, Janet W. Hardy – gdzie Autorki wypowiadają się na temat braku aspektu seksualnego w niektórych relacjach poliamorycznych cyt. „Nie wydaje nam się, żeby już w samych określeniach wstrzemięźliwy puszczaski i aseksualny puszczalski tkwiła sprzeczność. Istnieje całe mnóstwo sposobów obcowania z innymi ludźmi – romantycznie, intymnie, domowo. Jeżeli twoje życie i serce jest otwarte na możliwie jak najwięcej spośród tych dróg, jesteś jednym z nas.”

Bardzo ciekawym zagadnieniem omawianym w trakcie sobotniego spotkania była swego rodzaju niechęć jaką można zaobserwować wśród terapeutów, gdy spotykają się ze zjawiskiem poliamorii. Wynika to głównie z faktu braku znajomości samego terminu, zasad i praktyki poliamorycznej. W procesie kształcenia psychologów i terapeutów ta tematyka albo nie występuje, albo jest marginalizowana. W związku z tym poliamoria – niesłusznie utożsamiana jest z terminami takimi jak „sex addiction" (seksoholizm) lub/i „hypersexual disorder" (nadpobudliwość seksualna).

Na marginesie z uwagi na budowę ogólnopolskiej bazy terapeutów pracujących w duchu afirmatywnym (akceptującym) wobec orientacji nieheteroseksualnych i niemonogamicznej orientacji relacyjnej, proszę takie terapeutki i terapeutów o kontakt mailowy – szczegóły na www.philianizm.pl.

W związku z mająca nastąpić na przełomie kwietnia i maja br nowelizacją DSM (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders – klasyfikacja zaburzeń psychicznych Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego – APA) – od kilku miesięcy koresponduję z ludźmi ze środowisk poliamorycznych na całym świecie. Co do jednego z pewnością pozostajemy zgodni – poliamoria nie powinna być utożsamiana ani z seksoholizmem, ani z nadpobudliwością seksualną lub używając innej terminologii z uzależnieniem od seksu i miłości (Sex and Love Addicts). Tu zainteresowanym polecam nowość wydawniczą, o której wspominałem na debacie –  „Ciemna strona seksu”, Karnelius Roth, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne. Mimo że książka napisana jest w dyskursie monogamicznym, warto po nią sięgnąć. Choćby z uwagi na to fakt piętnowania w niej destruktywnego dla seksualności i współczesnych osiągnięć naukowych podejścia niektórych kościołów. Szczególnie do tematu nieheteroseksualnych orientacji i/lub zachowań seksualnych innych niż służących celom prokreacyjnym. Należy tu zaznaczyć, że obowiązującą w Polsce (od 1996) jest klasyfikacją  ICD 10 (International Statistical Classification of Diseases and Related Health Problems. Nie mniej amerykańskie DSM – jest dość opiniotwórcze i w publikacjach, można spotkać odwoływanie się do niego terapeutów nieamerykańskich.

O kwestii seksoholizmu wspomina również Deborach Anapol w swojej książce „Polyamory in the 21th Century”. Mającej się ukazać w polskim tłumaczeniu – nakładem Wydawnictwa „Czarna Owca” – już w maju 2013 roku. Tą pozycję szczególnie polecam uwadze osób zainteresowanych tematem poliamorii, w tym zawodowo: psychologom, terapeutom, psychiatrom i seksuologom. Miałem okazję czytać ją w oryginale i na tej podstawie śmiało mogę stwierdzić, że jest to książka, z którą w/w profesje absolutnie powinny się zapoznać. Choćby z uwagi na bardzo częste, nierzetelne publikacje prasowe dotyczące tematu poliamorii. Książka ta nie jest napisana w duchu „antymonogamicznym” a „pro choice”, opatrzona wynikami badań naukowych, jak również spostrzeżeniami z blisko 30 letniej praktyki Autorki czy to jako psychologa, terapeutki, czy też jako osoby poliamorycznej.

Na debacie zaledwie zasygnalizowano pewne wątki antropologiczne dotyczące poliamorii oraz związków niemonogamicznych innych niż poliginia. Warto polecić tu dwie pozycje książkowe Wydawnictwa Adiafora: „Gdy kobieta ma kilku mężów. Rzecz o poliandrii”, autorstwa: Daniela Jabłońskiego, Heleny Kurtz i Lecha Ostasza oraz „Oficjalne kochanki, oficjalni kochankowie”, autorstwa: Saski Hoft, Markusa Golbergera, w tłumaczeniu Daniela Jabłońskiego. Obie te pozycje opatrzone są bardzo bogatymi bibliografiami. Wg mnie to unikatowe studium: antropologiczne, etnograficzne i etnologiczne – dotyczące relacji międzyludzkich oraz ludzkiej seksualności. Gorąco je polecam. 

Nie zabrakło również w pytania „czy człowiek jest z natury istotą monogamiczną, czy niemonogamiczną?” To złożona kwestia z uwagi na specyficzny dla gatunku ludzkiego bardzo duży udział w kształtowaniu postaw i preferencji, przez czynniki kulturowe, ale przecież nie tylko przez nie. Zarówno heteroseksualność (jako orientacja seksualna), jak i monogamiczność (jako orientacja relacyjna) nie są jedynymi orientacjami, jakie są i były obecne w historii naszego gatunku. Osoby zainteresowane tą tematyką odsyłam do ważnej moim zdaniem a przetłumaczonej na język polski pozycji: Na początku był seks. Prehistoryczne źródła nowoczesnej seksualności, (Christopher Ryan i Cacilda Jetha, Wydawnictwo „Czarna Owca”). Wg mnie to od tej książki warto zaczynać zgłębianie tej tematyki, pozwoli to również lepiej zrozumieć kolejne ważne a wymienione już przeze mnie pozycje z zakresu antropologi kultury Wydawnictwa Adiafora, czy też Puszczalskich z zasadami” (Dossie Easton, Janet W. Hardy, Wydawnictwo „Czarna Owca”).

Uczestniczki i uczestnicy debaty mieli też niepowtarzalną okazję spotkać osoby poliamoryczne, zadawać im pytania, niejednokrotnie trudne. Karina i Piotr w bardzo ciekawy sposób, nie stroniąc od anegdot uchylili nieco zasłonę „poliamorcznej alkowy”. Czyli tak naprawdę obszaru, który w poliamorii ludzi spoza tego środowiska interesuje najbardziej. Na marginesie – żałuję, że sprawom uczuć, miłości nie poświęca się w rozmowach, ale i publicznych dyskusjach tyle czasu ile sprawom seksu – czasami odnoszę wrażenie, że dzieje się tak z uwagi na ciągłe pozostawanie seksu i seksualności w sferze społecznego tabu. 

Niewątpliwie duże zaciekawienie budzą sposoby radzenia sobie z zazdrością w relacjach poli. Takich pytań nie zabrakło również i na tej debacie. To bardzo obszerny temat – ponieważ i samo zjawisko zazdrości nie dość, że jest „wielopoziomowe” (co do faktycznych jej przyczyn), to i jego gradacja może być różna od „Zespołu Otella" przez zazdrość umiarkowaną, aż do jej braku. Temat ten z uwagi na ograniczoną ilość czasu przeznaczonego na debatę został jedynie pobieżnie omówiony. Żałuję, bo z pewnością jest to jedna z wielu umiejętności jakie osoby niepoliamoryczne mogą zastosować i w swoich związkach, poprawiając ich jakość a nie zmieniając ich formuły. Osoby zainteresowane sposobami radzenia sobie z zazdrością (niezależnie od orientacji relacyjnej) odsyłam do:

Prelegnen(ci)tki uczciwie przedstawiali poliamorię, w tym m.in. odradzano wchodzenia w nowe związki, o ile obecne pozostawiają sobą wiele do życzenia, osoby w nich pozostające nie stanowią dla siebie wzajemnego oparcia, czy też związek taki nie jest oparty na trwałych i mocnych fundamentach. Zwracano również uwagę na podobne do związków monogamicznych problemy – przestrzegając przed idealizowaniem związków i osób poliamorycznych. Poliamoryści i ich związki również zmagają się z podobnymi do związków monogamicznych problemami, choćby z uwagi na to, że tworzą je przecież żywi ludzie mający oprócz wielu zalet, również i swoje słabości i wady. Z całą pewnością poliamoria nie jest łatwą formą związków m.in. za sprawą większej ilości możliwych interakcji w rozbudowanej relacji. 

Na debacie zapytany byłem prze Martę Konarzewską o specyfikę mojego spojrzenia na poliamorię, którą określam jako philianizm. Wynika ono z moich osobistych doświadczeń, przemyśleń, refleksji jest też opisem relacji w jakich żyję, a których cechą dominującą jest występowanie między osobami, które je tworzą przyjaźni (miłości przyjacielskiej). Osoby zainteresowane odsyłam na stronę www.philianizm.pl.

Bardzo ciekawym było pytanie Anny Zawadzkiej (Fundacja Anka Zet Studio) o legalizację związków poliamorycznych. Jak zauważył Piotr byłoby to z pewnością, korzystne jeśli chodzi np. o prawo spadkowe, czy udzielanie informacji na temat stanu zdrowia. Moim zdaniem ta kwestia będzie wymagała rzetelnego zajęcia się nią w nieodległej przyszłości.

Zasygnalizowano również powstawanie pierwszej, polskiej książki o poliamorii – jest ona bardzo wyczekiwana w środowisku polskich poli – przede wszystkim z uwagi na fakt, że tłumaczenia anglojęzycznych tytułów, nie są wstanie wypełnić tej luki, która wiąże się z polską specyfiką tego zjawiska.

 

Podsumowując – było to niezwykle ważne wydarzenie służące upowszechnianiu rzetelnej wiedzy na temat poliamorii (wielomiłości).

 

 

Korzystając z okazji serdecznie dziękuje:

  • organizatorkom VII Festiwalu „Równe prawa do miłości” za doprowadzenie do tej debaty,

  • Wydawnictwom: „Czarna Owca”(www.czarnaowca.pl) oraz Gdańskiemu Wydawnictwu Psychologicznemu(www.gwp.pl) za udostępnienie książek związanych z tą tematyką w celu ich prezentacji na debacie,

  • Agacie Kubis (www.q-bis.blogspot.com ) za zapis fotograficzny tego wydarzenia oraz udostępnienie zdjęć.

Do zobaczenia na kolejnej debacie jeszcze w tym roku!

 

[autor tekstu: Grzegorz Andrzejczyk-Bruno, 16.02.2013]

 

/kopiowanie i publikowanie całości, bądź fragmentów tego tekstu wymaga zgody jego autora/

 

POLYAMORY  friendly <Copyrights © 2012 – philianizm.pl>