Relacja z wykładu Deborah Anapol

Poniżej, unikalna rzecz – relacja z warszawskiego wykładu Deborah Anapol z sierpnia 2011

"Spotkanie trwało ok. 2 godzin, spróbuję syntetycznie napisać o swoich odczuciach i odbiorze wykładu. Będzie to z pewnością subiektywne a przez to może nie do końca oddawać zamysł Wykładowczyni – za co przepraszam. Będę jednak pisał o swoich (zaznaczam swoich) odczuciach i przemyśleniach.


Wyodrębnione zostały dwa główne obszary wykładu:
- świadomy seks
- budowanie świadomych relacji
Jeśli chodzi o pierwszy obszar – to co "zostało w mojej głowie":
- "seks nie zawsze związany jest z miłością, podobnie jak miłość z seksem"
- "czymś pięknym jest jeśli seks idzie w parze z miłością, choć jedno dla drugiego nie jest determinantą".
- (będzie jeszcze mowa o przyjaźni – czym jest) przy określonym rozumieniu przyjaźni (jako formy miłości) seks może (ale nie musi!) być jej dopełnieniem, ubogaceniem.
- w świadomości części ludzi istnieje coś takiego jak "święty seks". Kiedy mamy z nim do czynienia(?) – kiedy sami nadamy mu taką wartość, rangę. Kiedy nie jest to czynność wykonywana byle jak a z należytym szacunkiem: co do samej czynności, przygotowania do niej, nas samych, czy wreszcie naszego partnera. Wg niektórych, uwalniana w ten sposób energia (nie została zdefiniowana), może służyć jakiemuś celowi – można kochać się (uprawiać seks) w jakiejś określonej intencji.
- seksualność została przestawiona jako naturalna i związana z Ziemią. Przy okazji zwrócona została uwaga, by swoich codziennych działaniach decyzjach kierować się dbałością o środowisko naturalne, gdyż człowiek jest jego częścią. Zatem niszczenie środowiska jest niszczeniem i samego człowieka.
- zauważono, że w naszym kręgu kulturowym wielkie kontrowersje budzi uprawianie seksu z więcej niż jedną osobą, dużo większe niż kochanie więcej niż jednej osoby jednocześnie. (dla np.poliamorystów, nie jest to odkryciem – przypominam – to moja relacja ze spotkania)
- część osób poliamorycznych wybiera celibat, czy też rezygnuje z uprawiania seksu ograniczając się do miłości platonicznej w stosunku do więcej niż jednej osoby.

Obszar drugi – "budowanie świadomych relacji " -nie będę już tworzył dodatkowych, ponieważ omawiane sprawy pośrednio lub bezpośrednio były z nim związane i tak np.:
- zazdrość została określona jako "wymagający ale bardzo dobry nauczyciel" – dający przyczynek wiedzy o nas samych i naszych relacjach. Wspomniano o zjawisku komperesji, o nabywaniu umiejętności czerpania szczęścia z obserwowania szczęścia innych – również jako sposób zmniejszania zazdrości, czy też zdejmowania z niej "chorobliwych odcieni" (chorobliwa zazdrość).
- wspomniano o badaniach dotyczących rozwoju dzieci w związkach niemonogamicznych (nie stwierdzono w nich negatywnego wpływu na ich rozwój);
-wspomniano o zmianach w strukturach rodzin (rzadkości rodzin wielopokoleniowych), coraz częściej dzieci wychowywane są przez jednego rodzica
- rodziny wielopokoleniowe i złożone relacje mogą być korzystne w rozwoju dzieci, bo nawiązujących do naturalnych dla człowieka form plemiennych; kompensacja – potrzeby dziecka (zaspokajane przez rodzica) mogą być uzupełniane przez inne osoby dorosłe (np. inne partnerki)
- słuchając wykładu wysnułem wniosek, że dzieci wychowywane w rodzinach niemonogamicznych, czy posiadające rodziców o niemonogamicznej preferencji relacyjnej nie są zdeterminowane do niemonogamicznych form związków międzyludzkich w przyszłości.
- w związkach niemonogamicznych zazwyczaj istnieją ustalenia partnerów, które je konstytuują – i tu jako istotne zostało wskazane, że nie jest najważniejsza ich ilość, jakość (warunek konieczny acz niewystarczający) a DOTRZYMYWANIE TYCH USTALEŃ.
- wspominałem już o przyjaźni – (tu moja prywatna uwaga – było mi niezmiernie miło spotkać osobę o poglądach zbliżonych do moich). Przyjaźń jest formą miłości i może (ale nie musi!) być ubogacona seksem.
- namiętność (przygasłą) w związku można próbować przywrócić – przez (rozbudzenie jej w jednym z partnerów, by...) i tu posłużę się przykładem (moim) – "wesoła, radosna osoba mająca kontakt z inną osobą "zaraża" lub też może zarazić ją tym nastrojem". Zauważono, że prowadząc dzikie, namiętne życie – będzie się doświadczać dzikości, namiętności. Nie dla wszystkich jest to jednak wartością.
- miłość o ile kiedyś(!) była charakteryzowana jako "robimy wszystko czego chce od nas osoba, którą kochamy" o tyle nowocześniejsze spojrzenie na nią jest związane (w dużym uproszczeniu) z bezwarunkowością – miłość bezwarunkowa.
- miłości (w dużym uproszczeniu) jest w nas, w środku – nie na zewnątrz.
- ciekawym wątkiem, była możliwość pozostawania singlem z rozbudowaną siecią przyjaciół (osób, które kochamy), związków, grup (np.poliamorycznych).
- z wykładu wyniosłem przekonanie, że istotnym elementem miłości, jest akceptacja.
- Wymienione zostały praktyczne sposoby na poprawę jakościową funkcjonowania związku i jego trwałość to m.in.: zwrócenie uwagi na walkę o przywództwo w związku – (uświadomienie sobie tego) i/albo określenie ról albo znalezienie alternatywnego rozwiązania – np. nowego paradygmatu dla struktury, przywództwa; wyrażanie wdzięczności, okazywanie sobie wdzięczności; komunikacja między partnerami – mówiąc kolokwialnie – "jeśli nie potrafimy ze sobą rozmawiać, nie dogadamy się". Często partnerom wydaje się tylko, ze potrafią ze sobą rozmawiać, gdy w rzeczywistości – ich komunikacja jest zaburzona, nieefektywna (choć nieraz efektowna)

Tyle zapamiętałem. Mam prośbę o ewentualne sprostowania tego co napisałem i uzupełnienie jeśli ktoś wyniósł z wykładu jakieś ciekawe myśli, przemyślenia.
_________________
Grzegorz Andrzejczyk-Bruno, 28.08.2011